|
Czwartek 27 października, godzina 20.00, centrum Warszawy. Chodnikiem przy ulicy Śliskiej w kierunku nowowybudowanego hotelu Intercontinental podąża wpatrzona w siebie para. Ich nieprzerwana konwersacja na temat przyszłego zakupu mieszkania i rozpoczęcia wspólnego życia w jednej sekundzie zamilkła.
Niespodziewanie na ich drodze znalazła się kobieta w wieku ok. 25 lat trzymająca w ręku małą kamerę video i wpatrująca się w ciemne niebo. Kierunek, w którym podążył ich wzrok wcale nie oznaczał pustki. Zatrzymali go na wierzchołku nowo powstającego biurowca. Oboje spostrzegli na dachu człowieka, który stał na jego krawędzi. Małą postać ubraną w dość jasną kurtkę, ze świecącym na głowie czerwonym punktem. Jemu przypomniał się artykuł czytany w gazecie na temat tego wieżowca, a ona zaniemówiła. Zadali sobie pytanie czy osoba znajdująca się o tej godzinie na krawędzi budynku może być jednym z robotników? Było w końcu już ciemno i dość późno.
Nie mogli przecież wiedzieć, iż tydzień wcześnie ten sam człowiek dokładnie zbadała teren dookoła wieżowca i była na jego dachu, aby zapoznać się z jego powierzchnią i panującymi tam warunkami. Od dwóch miesięcy przyglądał się zwyczajom oraz firmom pracującym przy wykończeniu biurowca.
W jednej chwil zamilkli i usłyszeli jedynie zatrzymywany oddech stojącej obok kobiety. W tym właśnie momencie przypomnieli sobie gdzie tak naprawdę się znajdują i co tutaj robią. Nie mogli uwierzyć w zaistniałą sytuacje. Przez chwile sami wstrzymali oddech i zacisnęli kurczowo dłonie.
|
|
Człowiek stojący na dachu właśnie odbił się od niego i zaczął lot w kierunku ziemi. Nic przecież nie jest w stanie przezwyciężyć przyciągania ziemskiego, które z sekundy na sekundę powodowało, iż zbliżał się ku swojej zagładzie. Nie potrafili określić wysokości budynku oraz czasu jaki minął do momentu otworzenia się spadochronu. 3 sekundy wydawały się im czymś, czego nie dało się w tym momencie zmierzyć.
Huk towarzyszący otwarciu wyrwał ich z letargu.
Jemu przypomniał się program, który wspominał o ludziach skaczących z różnych obiektów. BASE-jumper to określenie jakie pojawiło się w jego głowie. Oboje zadali sobie wtedy szereg pytań – dlaczego oni to robią, czy życie jest tego warte, co czują, do czego to prowadzi? Nim zdążyli się zorientować nad ich głowami przeleciał skoczek i poszybował dalej w głąb ulicy. W tym samym czasie obok ich zdziwionych twarzy przejechał samochód. Zatrzymał się, a do jego wnętrza po chwili wraz ze zwiniętą czaszą spadochronową w pośpiechu schowała się postać. Z jednej strony lot skoczka wydawał im się wiecznością, z drugiej właśnie podziwiali odjeżdżające w pośpiechu auto.
W głowach pojawiła się myśl, iż to wszystko nie jest dziełem przypadku. Przecież właśnie zauważyli, iż droga była zablokowana przez kolejną osobę dalej filmującą całe zdarzenie. W ciągu sekund obserwowali już jak wtapia się ona w podążającą noc i odchodzi w kierunku ulicy Emilii Plater.
Wszystko działo się tak szybko, że gdy spojrzeli na siebie obok nich nie było już nikogo. Zostali sami. Czas dzisiejszego wieczora stanął dla nich w miejscu. „Czy na pewno potrzebne jest nam mieszkanie?” – on zadał pytanie swojej przyszłej ex.
|