
Jakieś 3 tygodnie temu szczęliwie wylądowałem w Warszawie po 10 dniowym pobycie w stolicy Malezji. Niestety nie wszystkie lądowania na miejscu kończyły się tak pomyślnie jak to na lotnisku w Polskiej stolicy. Zanim jednak pozabawiłem się dalszej frajdy ze skakania z wiezy telewizyjnej odwiedziłem ze znajomymi z urban base squad 4 rózne budynki, z których wykonaliśmy 5 skoków. To był niesamowity czas, kwintesencja BASE jumpingu. Niestety pierwszego dnia podczas kiepskiej pogody przy lądowaniu zachaczyłem o duze drzewo i spadłem z niego. W szpitalu sędziłem dwa dni. Nie był to zbyt miły czas. Złamałem prawy nadgarstek, mocno nadwyręzylem kręgosłup oraz szyję. Miałem bardzo, bardzo duzo szczęścia. Mogłe spaść obok na betonowy murek lub asfalt i do tego udało mi się uderzć prawym półdupkiem o ziemie a nie inną częścią ciała. Uff.... Teraz czas na odzyskanie sił, regeneracje kości i energii. Czeka mnie jeszcze parę tygodni w gipsie i miejmy nadzieję krótka rekonwalestencja. |