Wróciłem z wypadu do Austrii i Słowenii gdzie testowałem nowy wingsuite - V3. Na początek zatrzymałem się na znanej ścianie Dragon Wall, a potem uderzyłem w bardzo mało znane miejsca, których raczej nie znajdziesz na "oficjalnej" mapie exit-point'ów. Dzięki uprzejmości znajomych mogłem rozkoszować się lotami, które niewiele osób wykonało do tej pory i miejmy nadzieję, ze tak pozostanie. Wymagają zawansowanych umiejętności i trochę wspinaczki. Coś pięknego !!! V3 sprawdziło się znakomicie szczególnie pod koniec wyjazdu kiedy znalazłem sposób w jak nalezy go urzywać ;-) To jest jednak duza zmiana w porównaniu z V2.
Teraz czeka mnie trochę pracy i kolejny wypad na przede wszystkim długie loty w Szwajcarii, Włoszech oraz Francji. Zapewnenie nie obejdzie się bez niskich skoków . To długo przygotowywany 3 tygodniowy wyjazd z moim niemieckim "bratem". |