Pierwsze 3 tygodnie sierpnia spędziłem na wyjeździe w Szwajcarii, Włoszech i Austrii. Wypad pod względem jakości wykonanych skoków był niesamowity. Niestety pierwszy tydzień nie nalezał do najlepszych. Spędziłem go w Lauterbrunnen i niestety dwóch moich kolegów uległo wypadkom. Do tego pogoda nie była najlepsza i pobyt podzielony był pomiędzy skoki, a wizyt w szpitalch w Bernie i Interlaken :(
Na szczęście następne dwa tygodnie to w większości pobyt we Włoszech w miejscach gdzie mało kto do tej pory skakał. Długie loty w stroju wingsuite w niesamowite scenerii pozwoliły cieszyć się pierwszymi powaznymi próbami proxy-flying. Potem udałem się do Austrii gdzie zaliczyłem kolejny klasyk tego rejonu. Więszkość skoków to loty pomiędzy 1500-2000 m. ;-) Niedługo wrzucę trochę ujęć z kamery. Moze będzie nudno, ale dla ludzi w temacie powinno być OK. Dla reszty proponuję obejrzeć materiał zdjęciowy.
|